Uwaga! TVN: Miał być rzetelnym fachowcem, ale po przelewie roboty stawały

  • 02.05.2021, 09:54
  • Źródło: UWAGA! TVN/ x-news
Uwaga! TVN: Miał być rzetelnym fachowcem, ale po przelewie roboty stawały
Miał być uczciwym i rzetelnym fachowcem. Przekonywał klientów, że sprawnie i szybko wymieni okna, potem namawiał na remont dachu. Wszystko wyglądało dobrze, do chwili kiedy na jego konto wpływały pieniądze.

Pan Bogusław ma pięcioro dzieci, niedawno urodziła mu się córka. Mężczyzna zdecydował się na remont domu. Chciał, żeby każde z jego dzieci miało oddzielny pokój. Zaczęło się od wymiany okien. Mężczyzna, który je wymieniał, namawiał pana Bogusława do wymiany dachu.

- Ma duży dar przekonywania. Mówił, że jesteśmy katolikami i jeden drugiemu musi pomóc. Żona też jest wierząca i uwierzyła mu na słowo – mówi Bogusław Topolski.

Powstać miały ściany (w miejscu drewnianych), wszystko miało być ocieplone i orynnowane. - Spytałem, ile to będzie mniej więcej kosztować. Przeliczył i mówi, że około 40 tys. zł. Powiedział, że może jakieś kredyty załatwimy. Przemyśleliśmy, uznaliśmy, że kredyt pomału się spłaci, a dzieci całe piętro domu będą miały dla siebie. I tak nam pomógł, że zostaliśmy jedynie ze zrobionym dachem – mówi Topolski.

Problemy rozpoczęły się w momencie, gdy banki przelały na konto właściciela firmy remontowej wszystkie pieniądze. Przez trzy lata remont nie został zakończony.

- Wiatr hula, deski się odrywają. Człowiek się boi, że dojdzie do zawalenia – ubolewa pan Bogusław.

Pan Grzegorz

- Dachówka została przywieziona na moje podwórko w 2018 roku. Remont dachu zaczął się we wrześniu ubiegłego roku. Wykonawca obiecał mi, że do końca roku dach będzie zrobiony – mówi Grzegorz Kuliga.

Pan Grzegorz od lat remontuje dom, który odziedziczył po rodzicach. Kilka lat temu zdecydował się na wymianę okien, a potem dachu w tej samej firmie. U niego również pojawił się ten sam fachowiec pan Norbert. Najpierw wymienił okna.

- Mam niepełnosprawnego w stopniu znacznym syna. Chciałem zrobić dach z myślą o nim, bo ja ile pożyję, to pożyję. Chciałem zrobić jedną trzecią dachu, która była najgorsza. A on powiedział: „Panie Grześku, może jednak cały dach zrobimy”. Zapytałem, ile to będzie kosztować? Powiedział, że 80 tys. zł. Zgodziłem się – przywołuje mężczyzna.

Pan Norbert szybko załatwił kredyt na 80 tysięcy złotych, pieniądze od razu trafiły na jego konto.

Do tej pory robotnikom udało się jedynie usunąć stare dachówki i ułożyć folię.

- To jest krzywo położone. Różnica na łatach między krokwiami wynosi 8-9 cm. Kiedyś pracowałem na budowach, także na dachach, więc znam się. Mieszkanie mam pozalewane. W domu jest zimno – skarży się Kuliga. I przyznaje: - Dla mnie to jest tragedia, bo przede wszystkim musiałem walczyć z sobą – depresja, nieprzespane noce. I wydane mnóstwo pieniędzy. Kredyt spłacam, a dachu nie ma. Określał się jako fachowiec, a to oszust.

Kilkunastu poszkodowanych?

W każdym przypadku schemat działania jest taki sam. Mężczyzna po otrzymaniu pieniędzy z banku rozpoczyna prace. Jednak po pewnym czasie kontakt z nim się urywa. Razem z panem Grzegorzem szukamy nieuczciwego fachowca.

Adwokat reprezentujący poszkodowanych uważa, że osób, które czują się oszukane przez Pana Norberta, jest co najmniej kilkanaście. - Wszyscy potwierdzają, że przy pierwszym kontakcie ta osoba była bardzo miła, kontaktowa, bardzo dużo obiecywała, zdobywała zaufanie tych ludzi – mówi adwokat Ernest Ziemianowicz. I dodaje: - W przypadku tych kilkunastu, a być może większej ilości osób, skutki są opłakane. Ludzie ci zostali albo z niewykonanymi pracami, albo w części wykonanymi. Dodatkowo jeszcze z pożyczkami, kredytami, które trzeba spłacić.

Pani Wanda

Remont dachu u pani Wandy rozpoczął się trzy lata temu, tylko dzięki pomocy syna udało się zabezpieczyć dom przed skutkami pracy pseudofachowca. Część dachu nawet nie została rozebrana, a mimo obietnic, pan Norbert nie ocieplił też ścian.

- Na obietnicach się skończyło, wziął tylko pieniądze i tyle go widzieliśmy. Po efektach widać, że to oszust – mówi Paweł Rytel–Siłka, syn pani Wandy.
- Z początku jeszcze odbierał telefony, czasami oddzwaniał, a potem całkiem przestał odbierać. Nie tłumaczył się, mówił, że jest taki zapracowany, że nie ma na nic czasu. Tylko ma czas na branie pieniędzy – mówi Wanda Rytel–Siłka.

„Nie jestem oszustem”

Pan Grzegorz zadzwonił przy nas do pana Norberta. Mężczyzna zapytał, czy ten będzie robił mu dach. - Jestem za tym, żeby robić. Nie wiem, czemu pan ze mną wojnę zaczął. Ja nie lubię stać, źle się czuję z tym.

Nasz reporter zapytał pana Norberta, czy jest uczciwym i rzetelnym fachowcem. - Tak, proszę pana. Chciałem to kończyć. Przed niczym nie uciekam. Chcę to skończyć. Jeżeli ktoś nie chce, żebym skończył, to, o co chodzi? Nie jestem oszustem – stwierdza.

Tymczasem adwokat reprezentujący poszkodowanych złożył już do prokuratury wniosek o podejrzeniu popełnienia oszustwa przez nierzetelnego fachowca.

- Co najmniej kilkanaście osób ma roszczenia, nie tylko o charakterze cywilnym. Czują się pokrzywdzeni, dlatego, że wykorzystano ich i wprowadzono w błąd. W naszej ocenie te usługi nie mogły być wykonane ze względu na sytuację organizacyjną i finansową wykonawcy. W naszej ocenie miał świadomość, że tych usług nie wykona – mówi Ernest Ziemianowicz.

- Liczę na sądy. Jest krzywda wyrządzona ludziom i trzeba to ludziom jakoś wynagrodzić. Żądamy zwrotu pieniędzy – kwituje pan Grzegorz.

Źródło: UWAGA! TVN/ x-news

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe